Pokazywanie postów oznaczonych etykietą casual. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą casual. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Quick tea time


Większość egzaminów za mną. Powoli zaczynam swobodnie oddychać. Jeszcze tylko poniedziałkowy egzamin z tłumaczeń, czwartkowy z angielskiego i mogę przywitać trzy tygodnie ferii.Trzy tygodnie intensywnych treningów, relaksu i pisania pracy licencjackiej (trzeba kiedyś się za to zabrać).

Załatwiłam sobie kartę multisport na marzec, yeah! Teraz już nic mnie nie powstrzyma przed staniem się mhrocznym koksikiem.

Jakiś czas temu spotkałam się z Niną i Arturem w Dekadencji, porozmawiać i przy okazji ustalić kolejny spooky meeting. Specjalnie wystrojona nie byłam, a miałam przed spotkaniem zajęcia na uczelni i po spotkaniu czekały mnie zajęcia z rozciągania, więc skupiłam się na ubraniu się ciepło i wygodnie. Ale hej, casuale też mogą być fajne.

✞  skirt - thrift shop sweater - H&M shirt - CDN legwarmers - thrift shop shoes - Deichmann   tights and over knee socks - market rings - gifts tattoo choker with pentacle - Holycreep! Hamsa necklace - gift crystal necklace - made by me

 *hairflip woosh*


A tu piękne rzeczy które dostałam od Moon na gwiazdkę. Wężowy pierścionek użyty w powyższej stylizacji jest właśnie od niej <3


czwartek, 8 maja 2014

I'm in misery where you can seem as old as your omens.


Ostatnio mam wiele zmartwień na głowie, między innymi nadal niemogący za bardzo chodzić ojciec bądź chory na raka wujek, do tego zbliżająca się sesja i skumulowane projekty parkour. A ja nadal mam jedynie dwie nogi, dwie ręce i jedną głowę, dlatego wszystkiego na raz nie umiem ogarnąć. Stwierdzam lekkie przegrzanie systemu...



Ostatnio coraz łatwiej przychodzi mi eksperymentowanie w kwestii ubioru. Staram się łączyć rzeczy, które wcześniej nigdy bym obok siebie nawet nie położyła. Czasami utwierdzam się w przekonaniu, że jedno do drugiego nie pasuje, a czasami ze zdziwieniem odkrywam, że źle nie jest i nawet nieźle to wygląda.

Owocem takich eksperymentów jest poniższa stylizacja. Ten biały kardigan leżał u mnie w szafie przez długi czas, sama nie wiem skąd się wziął. Prawdopodobnie mam go po babci, tak samo jak kapelusz.



Teraz jak patrzę na te zdjęcia to widzę, że buty chyba nie pasują. Niestety nie miałam innego wyboru, bo poza tymi mogłam założyć ciężkie workery. Ale niedawno kupiłam sobie nowe lekkie buty na grubej podeszwie, coś w stylu creepersów, które będą bardziej pasować do tej sukienki.


  lace cargidan - vintage dress - New Yorker shoes - CCC bag - Restyle  stone necklaces - gift from father studded bracelet - gift glasses - C&A ♥  hat - vintage


Urosły mi ładnie paznokcie, choć są dość miękkie i podatne na zadzieranie się. Muszę kupić buteleczkę oleju rycynowego, bo bardzo mi ostatnim razem pomógł - był głównie na włosy, ale dłonie też skorzystały z jego dobroczynnych właściwości. Jakiś miesiąc temu skończyła mi się ostatnia buteleczka, a nie mam nigdy po drodze by wreszcie wstąpić do apteki.






Zmieniłam także lekko kolorystykę bloga, wcześniej było jakoś za jasno według mnie.

czwartek, 1 maja 2014

Tsuki ni kawatte oshioki yo!


 Jako małe dziecko uwielbiałam oglądać Czarodziejkę z Księżyca. To właśnie dzięki głównej bohaterce Tsukino Usagi pragnęłam mieć długie włosy, co moja rodzicielka nazywała "dziecięcymi fanaberiami" i aż do czasu ukończenia przeze mnie gimnazjum pilnowała, by moje włosy nie przekraczały linii ramion.


Jak to w życiu bywa, całkowicie zapomniałam i o anime, i o fryzurze Usagi. Jednakże podczas wczorajszych zajęć z konwersacji rozmawialiśmy po japońsku o mandze, anime i dramach, wtedy też koleżanka opowiedziała o Czarodziejce z Księżyca (ja oczywiście mówiłam o Naruto, chyba nikogo tym nie zaskoczyłam ;P). I tak samoistnie przypomniały mi się te wszystkie sytuacje, także walka o długie włosy i koczki...

Dlatego też naolejowałam włosy olejem kokosowym na noc, a rano dołożyłam maskę Kallos Latte, po czym po 30 minutach umyłam lekkim szamponem i spłukałam. Tak przygotowane mięciutkie i wysuszone włosy były gotowe do eksperymentów.

Nigdy wcześniej się tak nie czesałam, ale wyszło już za pierwszym podejściem. Mimo to koczki są według mnie za bardzo odstające. Planuję kupienie malutkich wypełniaczy do koków, wtedy na pewno uzyskam pożądany kształt. Także nie jest idealnie, ale dla mnie zadowalająco.

Zależało mi dziś na minimalizmie, dlatego założyłam zwykłe czarne jeansy, szary tshirt oraz sweter. Do tego wojskowy plecak, który dostałam jakiś czas temu od taty, i porządne buty. Na spacerze z tatą było mi bardzo wygodnie, a on sam śmiał się, że jestem Czarodziejką po zjedzeniu zbyt dużej ilości pietruszki i innych zielonych roślin xD Żarty ojca zawsze rozkładają mnie na łopatki.


Poszłam w stronę dodatków - ozdoby na szyję (w tym wisiorek z jadeitu, który ostatnio ciągle noszę. Ślicznie wygląda zestawiony z kolorem moich włosów), pierścionki, kolczyki i bransoletka. Jeszcze niedawno biżuterię ograniczałam do pary kolczyków, dlatego nie chcę zbytnio szaleć i przesadzić z ilością.
  sweater - Abercrombie & Fitch jeans - Terranova shoes - market military bag - gift from father  stone necklace - gift from father choker necklace - found somewhere studded bracelet - gift rings - gifts from my mom and boyfriend glasses - C&A ♥  ear cuff chain earring - Lokaah

I see what you did there ; D





 Muszę zacząć się częściej tak czesać, bo bardzo dobrze się dziś czułam w tej fryzurze. Taka rockowa wersja Usagi.


W miarę niedługo zdjęcia tu umieszczane będą w lepszej jakości, ponieważ zmieniam telefon i szukam nowego właśnie głównie pod względem aparatu. Mam już dwa typy, teraz pozostaje mi ostateczna decyzja i uzbieranie odpowiedniej sumy pieniędzy...

Jutro szykuje mi się wyprawa po second handach z koleżanką. A następnie grzane wino, świeczki, pogaduchy



/I taki bonus:


środa, 25 września 2013

Life's a game made for everyone, and love is the prize.



"Feeling my way through the darkness
Guided by a beating heart
I can't tell where the journey will end
But I know where to start
They tell me I'm too young to understand
They say I'm caught up in a dream
Well life will pass me by if I don't open up my eyes
Well that's fine by me"



 



Hello everyone! 
I am very sorry for this long long time with not even a single signal from my side. I've been busy all this time, travelling during summer and working in September.When I think of it, I must admit that I spent more time wearing training clothes than normal ones. Yep, and I got suntanned T__T  That milky white skin in a place of the training bra, adjacent to the rest of my body looks just creepy. Not my fault I am a parkour addict person!
Lately I also started to train pole dance - I am in love with it, head over heels
By the way, if you are interested in sports (parkour), you can watch a video I made with my beloved one, right here:http://www.youtube.com/watch?v=ybdP-sDy7d4 


Thankfully, classes at the university are about to start! Maybe it sounds awkward, but I am really impatient and I'm looking forward to it. As I planned, I will take photos of my daily outfits - all thanks to my dear friend Sa-chan. No more selfies~! :P

Now back to my outfit I want to show you today.
When I saw this sweater laying in peace on the shop shelf, I knew it will be mine, sooner or later.
And one day after I was already admiring and wearing this preciouss piece of cloth in my house :3
It's so warm and comfortable!


creepy face


I matched it with black jeans and heavy black boots, added some jewelry and voila! A casual set, perfect for the weather we have right now in Poland.





lavender tank top- no name, market sweater - New Yorker trousers - no name, market earrings - Lokaah leather bracelets with studs - no name/gift Venus ring - present from my beloved one, Lokaah small ring - gift from my mom claw ring - Lokaah necklace - gift from my mom



Wracam po dość długiej nieobecności, spowodowanej wieloma podróżami i ogólnym zabieganiem. Więcej tego roku (oraz wakacji) spędziłam w treningowym topie i dresie niż w zwykłych ubraniach, także nie było nawet czego fotografować. Nie było też czym, i nadal nie ma, co może w małej części może usprawiedliwić dzisiejsze zdjęcia komórkowej jakości.


A zestaw ze zdjęć prosty, wygodny i - co najważniejsze dla takiego chorowitka jak ja - ciepły.
Bluza upolowana została w New Yorkerze, całkowicie uległam jej urokowi i następnego dnia od pierwszego jej ujrzenia już znalazła się w mych szponach. 
Do tego zwykłe czarne jeansy, pasek z ćwiekami, garść pierścionków i gotowe.
Paznokcie pomalowałam moim nowym zakupem, lakierem do paznokci Golden Rose Holiday nr 60, dającym efekt cukrowej posypki.

Następny wpis prawdopodobnie będzie już w październiku, o moim zestawie ubraniowym na pierwsze zajęcia trzeciego semestru. ;)



 
"I tried carrying the weight of the world
But I only have two hands
Hope I get the chance to travel the world
But I don't have any plans
Wish that I could stay forever this young
Not afraid to close my eyes
Life's a game made for everyone
And love is the prize. "

czwartek, 24 stycznia 2013

Dreams trapped between the strands.




Every day looks like previous one.


Mornings are hell. Shocked after night, having dreams so sad, that tears are filling my eyes immedately after waking up. Sad and resentful during the day. Then I go out to train parkour with people, or train at home, where I change my anger into power, energy, an empty laugh. Then evening comes, with satisfaction, thoughts 'I can do my best', 'I'll show them my strenght!', and I don't want to go to sleep...  because I'll start over again.

But slowly, very slowly I'm turning myself into a rock. Hard and love-resistant.




At the moment I'm trying to sell my electric guitar to get money for flat/room rent in Holland. When I get it I will do other things in order to move there. At the moment I'm not thinking about far future - life gave me a lesson that everything, even the most reliable plans can change - so I'm trying to enjoy the present. First guitar, then the rest.


No studies (dean's leave), no worries. I have time for myself, finally!
knit - no name, vintage, gift top - New Yorker  jeans - Terranova hair pin - Glitter cross pendant - no name, gift  bracelets - no name  belt - no name, gift 
 

Recently my mother gave me something from the top of my wishlist - knitted oversize sweater, black with a touch of silver. I love to wear it with red/black top under it (hopefully my knit is so warm I don't need more layers ^^) and simple black jeans.







Perfect set for lazy evenings with a cup of tea and favourite book. Comfy and soo warm :3
It's also a good match  when I want to meet up with my dear friends in a pub. Then I only add some silver jewelry.



Weather in Poland is just like in Narnia from the book "The Lion, the Witch and the Wardrobe". Area covered under the snowy cold carpet keeps me away from the outside, hidden from unfamiliar cold under my lovely turquoise plushy blanket. Always with a cat sleeping next to me, and big teapot nearby.




____________________

Świat zginął pod grubą warstwą śniegu, a ja siedzę po nocach chowając się przed snem.
Niedawno mama podarowała mi przepiękny sweter, który znajdował się wysoko na mojej wishliście. Czarny, ze srebrnym połyskiem. Oversize, ale nie wiszący smętnie na ciele, odkrywający jedno ramię. Wspaniały na wyjścia ze znajomymi do pubu, choć i w domowym zaciszu często noszę go na sobie - jest bardzo ciepły, a nie wygląda na takiego ;)