Pokazywanie postów oznaczonych etykietą My little World. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą My little World. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Carved earth, cold, hiding from you in this skin, so old.

W piątek pojechałam do Warszawy.
Podróż minęła mi szybko, mimo półgodzinnego opóźnienia (nic niespodziewanego, gorąco pozdrawiam PKP). Przesiadka w autobus także poszła gładko. Pod studiem czekała już na mnie Sariel, a chwilę później dotarła Ithil.
Dostałam polecenie od pana Tulipana by dobrze się najeść, co uczyniłam w pobliskim przytulnym barze.
Bardzo fajny wystrój tam mieli, i smacznie.


A po posiłku wraz ze znajomymi poszłam do studia tatuażu "Syrena" i stało się to.
źródło

Szczerze powiem, nie jestem w stanie podać dokładnego czasu robienia tego tatuażu. W studiu byłam o 16:00, a na dopracowanie i przygotowanie wzoru poświęciliśmy około godziny. Ze studia wyszłyśmy chwilę przed 20:00, więc w przybliżeniu trwało to 3 godziny.



Większość czasu przesiedziałam w  sposób widoczny na poniższym zdjęciu. Byłam świadoma faktu, że mam niski próg bólu, jednakże nie wiedziałam, że jest aż TAK niski. Na samym początku tatuowania przyznam się, że zrobiło mi się całkowicie biało przed oczami i lekko się zatoczyłam, pan Tulipan już chciał mnie łapać.
Czasami także mi się pisnęło, ale ogólnie byłam cicha i grzeczna. Jak to określił pan Tulipan, "dzielny przechuj". Nie śmiem zaprzeczyć.


Czasami sytuacja wymagała przyjęcia innej pozycji. Dodam, że było mi naprawdę wygodnie.








Tatuaż odpowiednio zabezpieczony, by przetrwał czas podróży do domu Sariel. Rękę miałam nieźle spuchniętą. Przypominało mi to bardzo ramię Popeye'a :P Widać to było jednak po zdjęciu opatrunku, a wtedy zdjęć już nie robiłam.



Dziś, czyli w poniedziałek, stwierdzam że tatuaż elegancko mi się goi, trochę swędzi ale ostrzegano mnie przed tym ;P Dodatkowo ze strachem stwierdzam, iż mimo naprawdę dużego bólu już zastanawiam się, jaki wzór w jakim miejscu będzie kolejny...



Poza tym bardzo motzno polecam genialnego pana Tulipana! 10/10 WORTH.

Tu możecie zobaczyć jego dzieła: KLIK oraz KLIK





środa, 3 grudnia 2014

Howling wind

Dni przemijają cicho jak szare obłoki.
Gdzieś w oddali zbierają się burzowe chmury. Pytanie, czy nawałnica do mnie dotrze, czy rozmyje się pozostając w oddali.

Coraz bardziej boję się piątku. Myśl o tatuażu niesamowicie mnie cieszy, jednak strach przed igłami znów daje mocno o sobie znać. Żeby tylko nie skończyło się to mdleniem :x Mózgu, stop.

Ostatnio pogoda daje mi w kość. Jestem mimo wszystko ciepłolubnym stworzeniem i temperatury ujemne mi nie sprzyjają.



Niedawno tworzyłam takie oto dzieło - kosmiczną pastel gotycką galaretkę. W momencie tężenia dodałam cukrowe gwiazdki i patyczkiem powpychałam je na różne głębokości. Bałam się trochę tego eksperymentu, ale na szczęście gwiazdki nie rozpuściły się i nie zabarwiły wokół siebie galaretki :)
Zaczęłam coś ostatnio bardziej tworzyć w kuchni i już myślę nad kolejną, jeszcze bardziej klimatyczną galaretką >D świetnie by było gdybym znalazła czarne cukrowe gwiazdki czy coś w ten deseń.



Muszę się w końcu zmotywować do robienia zdjęć moim stylizacjom. Ale co zrobię, że ze mnie leniwa buła :x
Niedługo opublikuję kolejną recenzję rzeczy kupionych u Holycreep.


czwartek, 20 listopada 2014

Cause' we are not afraid of who we are but of what we have become.



Październik i listopad dostają ode mnie mandat za przekroczenie prędkości.

Choć na początku roku akademickiego miałam już od września trwający zły humor, tak od końca października po dziś dzień jestem w świetnym nastroju. Wreszcie w znacznej mierze uporałam się z siedzącymi w mojej głowie demonami,  choć kilka z nich nadal pozostało.

Lekarstwem na moje smutanie był cudowny koncert mojego ulubionego zespołu, na który zabrał mnie przyjaciel, a niespodziewany przylot ukochanego na tydzień jako prezent na moje urodziny to był strzał w dziesiątkę z jego strony. Poza tym niesamowicie zacieśniłam więzi z pewnymi osobami i czuję się komuś potrzebna. Mam cudownych ludzi wokół siebie.


Wreszcie po długiej walce z niektórymi osobami dostałam w swoje dłonie nowy telefon z całkiem znośnym aparatem, dzięki czemu powracam do robienia mojego wyzwania 365. Mimo, że upłynęło już kilka miesięcy, w czasie których nie robiłam zdjęć codziennie, nadal nie opadły we mnie chęci i cieszę się na myśl o kontynuowaniu projektu.





Wreszcie znalazłam szatę graficzną, która odpowiada mi w każdym calu i do tego jest czytelna ^^





5 grudnia jadę do Warszawy po mój pierwszy tatuaż. Każdego poranka gdy otwieram oczy i patrzę na jeszcze nie skażoną niczym skórę ręki, ogarnia mnie strach i niepewność. Jednak wraz z przemijaniem dnia to uczucie zostaje wyparte przez zdecydowanie i szczęście. I tak codziennie.
Może to przez to, że ja po prostu boję się igieł :x


czwartek, 16 października 2014

Tycho


Wczoraj pojechałam z przyjacielem na koncert zespołu Tycho. Z przekonaniem stwierdzam, że był to najlepszy koncert na jakim byłam i ciężko mi znaleźć słowa dobrze opisujące genialność całego wydarzenia.

Co śmieszne, Tycho poznałam nie tak dawno i przez przypadek. Mój znajomy mający dość ciekawy gust muzyczny udostępnił w czerwcu na swoim facebooku link, komentując że koniecznie musi pojechać na ich koncert. Z ciekawości sprawdziłam zawartość linku. Był to utwór Daydream z płyty Dive.
Do dziś pamiętam ten zabiegany dzień i wiele kumulującego się stresu, oraz moment w którym wraz z pierwszymi dźwiękami piosenki usiadłam na sofie pośród poduszek, odetchnęłam z ulgą i zrelaksowałam się.

Przyznam, że od tamtego czasu wpadłam w lekką obsesję na ich punkcie. Moją playlistę zdominowały także podobne zespoły, ograniczyłam się w wielkim stopniu tylko do ambientu, trip-hopu i downtempo. Każdy ma czasami dziwne fazy w życiu. ^^"


Christopher Willits, który supportował koncert także mnie niesamowicie zauroczył, jest krótko mówiąc genialny.
Wisienką na torcie są dla mnie zdobyte autografy na ich płycie "Dive" oraz krótka rozmowa i zdjęcie z Rorym O'Connorem, perkusistą zespołu. Szczerze bałam się niedostępności z ich strony, a tu proszę - okazali się być niezwykle otwarci i sympatyczni.


Zdjęcie z Rorym - nic nie edytowałam poza dodaniem podpisu. Oświetlenie w klubie zrobiło super hypsterski filtr D:

Czekając 4 godziny na pociąg w McDonalds. Uśmiech nie schodził mi z twarzy :3




As I wrote it in previous post - I went to the Tycho concert yesterday. It was something trully amazing, I lack suitable words to describe my feelings right now.

Funny that I met their music by accident in June. Friend of mine shared one of their songs on facebook and wrote about upcoming concert. Because he has really interesting music taste I checked out the link. It was "Daydream". While listening to that song I literally started daydreaming, really sat down on my couch and chilled. I still remember that day full of stress, and that exact moment when I've finally stopped pointless running and took a deep breath.

I must say I became pretty obsessed with Tycho. I also looked for similar music bands and my playlist was reduced to ambient, downtempo and trip-hop only. Just a little phase ^_^"

What can I add is that my best friend bought me tickets as a birthday present (had it on monday) and he went there with me. It was one of the best days I've had and I can't stop saying "thank you" to him.


Btw if you like Tycho you should check out Christopher Willits, this guy is also super cool! Loved his performance (Tycho support) and I'm definitely listening to his music from now on.
I also bought their CD "Dive" and got their autographs on it!! And a photo with drummer Rory O'Connor *__*(btw, I only added my sign, wasn't editing colours. Lamps at the club did their thing. So hipsta, wow.)



Na koniec zdjęcia mojego koncertowego outfitu. Brałam pod uwagę długą podróż z Łodzi do Warszawy, koczowanie po koncercie na dworcu do 4 rano i powrót do Łodzi - dlatego na przykład ocieplacze i płaskie buty, inaczej nogi by mi z zimna odpadły >D

✞ hoodie - thrift shop ☾ shorts - thrift shop ✞shirt - New Look ☾ beanie - H&M ✞ vest - H&M ☾ shoes - market ✞ crystal earrings - Sadir Jewelry ☾  bag - market ✞ tights, leg warmers and over knee socks - market ☾ tattoo choker with pentacle - Holycreep! ✞ Hamsa necklace - gift ☾ crystal necklace - made by me ✞ glasses - C&A ☾ scarf - H&M ✞




 Na wierzch założyłam wielką ciepłą bluzę, wygodna i daje +25 do obrony przed złym światem.
Big comfy hoodie on top. Bought it in thrift shop and I love it.


sobota, 6 września 2014

Revolution.

Ostatnio zachodzi we mnie wielka zmiana. Wreszcie miałam czas by wiele rzeczy przemyśleć, i chyba odnalazłam swoją ścieżkę.

W środę rano byłam już w Łodzi, po 16 godzinnej podróży. Stęskniłam się za moim kotem i ona za mną też, bo nie opuszczała mojego boku przez cały dzień, a kiedy mogła to siadała na mnie. Z tej miłości cała byłam pokryta jej futerkiem ;_;

Cały czwartek poświęciłam na sprzątanie pokoju. Wypakowałam torbę, odkurzyłam gruntownie, przestawiłam kilka mebli... i nie wiem nawet w jakim momencie zaczęłam malować ścianę na brązowo :'D
Od dawna przymierzałam się do tego, bo na kremowej farbie było już za wiele otarć i nie mogłam na to już patrzeć, ale zawsze nie miałam odpowiedniej ilości czasu. A dziś bardzo spontanicznie zechciałam przyozdobić pokój rysunkiem by nie było tak pusto, i dalej akcja działa się sama, w towarzystwie ambientu.


To jest dopiero pierwsza część zmian. W planach mam mnóstwo rzeczy, oto część z nich:
  • zrobienie własnych łapaczy snów nad łóżko i na ścianę
  • zdobycie zrzuconego poroża, by powiesić na ścianie i zawieszać biżuterię
  • dokończenie moskitiery nad łóżko
  • kupienie wielkiej pikowanej narzuty na łóżko
  • przywiezienie z działki nowych roślin
  • zrobienie terrarium
Mieszkam w tym pokoju już od 5 lat, ale do chwili obecnej nie miałam najmniejszej wizji, planu na jego wygląd. Teraz, gdy został mi tylko rok do wyjazdu do Holandii na stałe, urządzam się z wielkim rozmachem. Lepiej teraz niż wcale,  a i nic nie idzie na marne, bo większość rzeczy zabiorę z sobą.




Lately something really big is changing inside my mind. Summer gave me a great chance to think through many aspects of my life. And it seems I've finally found my own path.

I have never felt this good, so I take a leap of faith and diving towards this new direction. No turning back.

I was back home on Wednesday morning. After 16 hour hitchhiking trip I was so tired, but I couldn't sleep. Instead of lying on my bed, I decided to tidy my room as it was pretty dusty.
The plan was to only vacuum clean every corner and maybe rearrange furnitures, but soon after I started I realised I'm painting my wall brown. I totally went with the flow xD But the wall really needed a makeover, also I always wanted to paint something above the shelf so it wasn't that 'empty' anymore. The time has come.
It took me some time, but I am really really happy with the result. Triple Moon looks great too, thanks to my vinyl, perfect cicrle shape <3


So funny, that after almost 5 years of living in this room I finally have an idea how I want it to look like. Better late than never! Now I still need to do few things, such as:

  • making few dreamcatchers
  • getting nice pair of antlers, wall decor and as a jewelry exposer
  • finishing mosquito net and installing it above my bed
  • buying big bedspread
  • getting new flowers
  • making a terrarium
I hope to have everything finished by the end of September.
This is probably going to be a hot-topic this month, so be ready for more posts about it! And lots lots of photos~

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Hurry up, we're dreaming.

Ambient w słuchawkach.
Świetliki, plamki kolorów rzucające tańczące cienie na ścianę.
Fluorescencyjna cisza.




Mimo wszechobecnego tematu sesji egzaminacyjnej ja nadal, a może właśnie dopiero od teraz, przebywam w równoległym świecie, gdzie poranki pachną świeżą pomarańczą, a ciepłe noce rozświetlone księżycem w pełni smakują gorącym kakaem z kardamonem. Tak, ja już jestem po wszystkich testach. Wolności, jesteś taka piękna...


handstands ♥
Wyrwałam się do Holandii w czasie sesji na 5 dni, i było przecudnie. A teraz pokutuję za to, przybita do łóżka. Wybrałam najlepszy moment na rozchorowanie się... Dlatego zamiast wrócić do Holandii już w tym tygodniu, zrobię to w następnym, gdy będę w lepszym stanie.

Teraz mam przed sobą zadanie: spakować wszystko, co będzie mi potrzebne na 3 miesiące wyjazdu, i jednocześnie wszystko to udźwignąć. I fakt, że jestem silna, wcale mi nie pomaga.

Chyba znów mam wysoką temperaturę, bo znów mi słabo i kręci mi się w głowie. Dlatego ten post trochę bez składu taki.

W ogóle jeśli ktoś siedzi w klimatach nu goth, pastel goth i podobnych, to zachęcam do odwiedzenia mojego tumblra : KLIK.


EN:

Guess what?


...exam session is over! *runs in circles, screaming*

I feel sooo good lately. I think I've finally found my place on Earth. And a great summer awaits, full of hitchhiking, love, music, parkour, roofs and warm cozy nights with plushy pillows.

And yeah, I'm ill again. Stupid air conditioning on the plane... That's the reason why I'm staying in Poland till next week - my plan was that I travel to Holland tomorrow. But not with this fever and runny nose :S

This post is a little bit messy, but who really cares?

By the way, if you are interested in nu goth, pastel goth and so on, you can check out my tumblr account: CLICK where I reblog and sometimes post whatever inspires me.




piątek, 1 lutego 2013

I'm bleeding out.



"I'm bleeding out
If the last thing that I do is bring it down
I'll bleed out for you"


This is the song that I could listen to over and over again.
In fact, that's what I do. Amazing, when a newly-find song shows exactly how you feel right now.


Hmm... that's an unexpected turn of events. My mother said to me today that she can lend me money, so I can go where I want to go at any moment. I am still shocked, but also happy. 
Now it's time to decide. 
Time to know what I want from myself.



"Oh you tell me to hold on
Oh you tell me to hold on
But innocence is gone
And what was right is wrong"



Black simplicity. Quick, comfy, different.
I trully love this blouse! Very warm (disadvantage during summer, *sniff*), with awesome long sleeves. Looks good with simple black trousers. However, I consider buying dark red jeans. The colour will match with the print.
I definitely need to buy new jewelry.

Ah, so much impatience hides inside my heart... I cannot wait until I will hold my new Punk Rave trousers in my hands♥. I've also bought new BB cream, this time from SkinFood "Good Afternoon" series. 

♥blouse- Punk Rave, Evildolls.pl ♥ skin trousers - New Yorker ♥ earrings - handmade ♥


Monotonność moich dni jest bardzo przyjemna. Trening, czytanie książki, trening, sen... Parkour ratuje mnie przed szaleństwem.

Powyższy outfit powstał szybko. Nie zastanawiałam się nad detalami, z resztą bluzka z Punk Rave jest tak strojna, że ciężko mi cokolwiek do niej dobrać. Zdecydowanie potrzebuję jakiejś nowej biżuterii w klimacie.
Założyłam także proste spodnie ze sztucznej skóry i takie połączenie bardzo przypadło mi do gustu.



czwartek, 24 stycznia 2013

Dreams trapped between the strands.




Every day looks like previous one.


Mornings are hell. Shocked after night, having dreams so sad, that tears are filling my eyes immedately after waking up. Sad and resentful during the day. Then I go out to train parkour with people, or train at home, where I change my anger into power, energy, an empty laugh. Then evening comes, with satisfaction, thoughts 'I can do my best', 'I'll show them my strenght!', and I don't want to go to sleep...  because I'll start over again.

But slowly, very slowly I'm turning myself into a rock. Hard and love-resistant.




At the moment I'm trying to sell my electric guitar to get money for flat/room rent in Holland. When I get it I will do other things in order to move there. At the moment I'm not thinking about far future - life gave me a lesson that everything, even the most reliable plans can change - so I'm trying to enjoy the present. First guitar, then the rest.


No studies (dean's leave), no worries. I have time for myself, finally!
♥knit - no name, vintage, gift ♥ top - New Yorker  ♥ jeans - Terranova ♥ hair pin - Glitter ♥ cross pendant - no name, gift  ♥ bracelets - no name  ♥ belt - no name, gift  ♥
 

Recently my mother gave me something from the top of my wishlist - knitted oversize sweater, black with a touch of silver. I love to wear it with red/black top under it (hopefully my knit is so warm I don't need more layers ^^) and simple black jeans.







Perfect set for lazy evenings with a cup of tea and favourite book. Comfy and soo warm :3
It's also a good match  when I want to meet up with my dear friends in a pub. Then I only add some silver jewelry.



Weather in Poland is just like in Narnia from the book "The Lion, the Witch and the Wardrobe". Area covered under the snowy cold carpet keeps me away from the outside, hidden from unfamiliar cold under my lovely turquoise plushy blanket. Always with a cat sleeping next to me, and big teapot nearby.




____________________

Świat zginął pod grubą warstwą śniegu, a ja siedzę po nocach chowając się przed snem.
Niedawno mama podarowała mi przepiękny sweter, który znajdował się wysoko na mojej wishliście. Czarny, ze srebrnym połyskiem. Oversize, ale nie wiszący smętnie na ciele, odkrywający jedno ramię. Wspaniały na wyjścia ze znajomymi do pubu, choć i w domowym zaciszu często noszę go na sobie - jest bardzo ciepły, a nie wygląda na takiego ;)









środa, 2 stycznia 2013

When life gives you lemons, make lemonade.



Hello. My name is Anna, and I'm lost in my life again.





After long, great relationship the one I loved decided that He is unhappy in that state. On That day, called by people End of the World (21.12.012) I was living with Him in Holland, started new good work, we were finally able to rent our own flat. All because I took dean's leave and tried to live together.
Few days later I went back to my coutry, Poland, instead.

Back then I wasn't thinking - eyes blurred with tears didn't allow me to see clearly in what situation I am. Together we decided that the best thing for me is returning to my parents, friends, Poland. It sounded reasonable, so He bought the flight ticket and on Christmas Eve I was on my way.




But don't be mistaken. The thing what you are reading right now is not a love story.
This is a story of the struggle of opposites.
The story of a young girl looking for truth, happiness and fulfillment in life.



Now I'm able to think about myself. What am I going to do, you ask? Simply. I want to go back to Holland, rent a room somewhere, go to work - and I will see, what else than lemons, life can give me.



środa, 12 grudnia 2012

Leniwe dni.



Dni płyną tu leniwie. Śnieg oprószył okolicę, w sąsiednich domach przez wielkie okna widać świąteczne dekoracje.



A we mnie wrze jak w mrowisku. Ostatnio ciągle coś nie wychodzi, padają nieprzemyślane słowa, zła cisza między mną a Nim dzwoni w uszach i irytuje.
Powoli czuję się bardziej i bardziej zagubiona.
Potrzebujemy własnego mieszkania, ciszy, spokoju.
Bardzo pilnie.

sobota, 10 listopada 2012

Asymilacja.


Już trochę czasu minęło od momentu, gdy sobie wybyłam do Holandii.

Wiele kroków poczyniłam, by uczynić sobie otoczenie przyjaźniejszym - konto w banku jest, zameldowanie jest, własny kubek i czajnik są. Pracy szukam, choć na razie poszukiwania są skutecznie hamowane przez porządne przeziębienie :/

Pojawiły się też pierwsze problemy typu co zrobić gdy nikt tutaj nie umie dobrze gotować lub jedna walizka ubrań nie wystarcza, pomocy! Z tego też powodu chorowanie jest mi wybitnie nie na rękę, ale cóż ja na to poradzę... Z lubym intensywnie szukamy mieszkania, które rozwiąże większość naszych problemów (jego rodzinka też potrafi nieźle zajść za skórę).


Coś z aktualności. Projekt 365 ruszył pełną parą, szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiego dużego odzewu. Kilka osób stworzyło też własne projekty zdjęciowe inspirowane moim, co mnie bardzo cieszy :)
Link do projektu znajdziecie w zakładce na górze strony, tuż pod tytułem tego bloga.



Jeśli mowa o zakładkach - zaktualizowałam moją wishlistę, zmieniając kilka rzeczy w Wielkiej Szóstce. Aktualnie namiętnie poluję na spodnie Punk Rave, bo z trwogą spostrzegłam, że nie mam żadnych ładnych i uniwersalnych spodni w klimacie. Znaczy się... jestem w posiadaniu takowych, ale zostawiłam je w Polsce, wraz z innymi rzeczami. Niestety, mając do dyspozycji tylko jedną walizkę, spakowałam ubrania najbardziej uniwersalne. Brakuje mi też lekkich czarnych butów na niskim obcasie, ale na szczęście tutaj mam bardzo duży wybór i niskie ceny, więc to akurat nie problem.






piątek, 26 października 2012

Gdzie ta herbata?



 Ledwo udało mi się spakować rzeczy do jednej walizki. Ubrania, kosmetyki, biżuteria, książki - wszystko przeszło dokładną selekcję. Z jednej strony dowiedziałam się, ile naprawdę mi potrzeba do życia, z drugiej uświadomiłam sobie, jak przydatne mi były takie umilacze jak pięć różnych mgiełek do ciała, lusterko stojące na biurku, piórnik pełen kolorowych pisaków... Wiem, że z jednymi perfumami, lusterkiem kieszonkowym czy zwykłym czarnym długopisem da się żyć, ale nie ukrywam - czasami każdy chce się poczuć wygodniej.
A radość to też te małe przyjemności ;)


Wtorkowa podróż była długa i męcząca, choć okraszona przepięknymi widokami zachodzącego słońca, bezkresnego horyzontu, śmiechem i przepełniającym mnie uczuciem szczęścia.

Już zdążyłam się przyzwyczaić do nowego rytmu dnia, choć nadal odczuwam niewypowiedziany brak zajęć na uczelni. Szczególnie o poranku, gdy Cyriel budzi mnie rano, przygotowując się do wyjścia na uczelnię, zawsze przed wyjściem otulając mnie szczelniej  kołdrą i całując w czoło na dobranoc.

Jednak takie samotne przedpołudnia dają mi czas do odpoczynku, relaksu przy dobrej książce bądź podręczniku do kanji i odprężającej muzyce.



Czekam, aż załatwię wszystkie potrzebne rzeczy i będę mogła podjąć pracę.
Pierwsze, co zrobię po wypłacie, to wyprawa do sklepu po duży, bardzo duży kubek i po paczuszkę herbaty earl grey. Tak mi tu tego brakuje...





poniedziałek, 8 października 2012

Podróżuj, śnij...




Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, 
cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. 
Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. 
Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. 
Podróżuj, śnij, od­kry­waj. 


 -  Mark Twain                









I tymże sposobem zapadła ostateczna decyzja.
Wkrótce wybywam do Holandii, wstępnie na rok. Co dalej, to już życie pokaże.

Wiele nieprzespanych nocy, wypitych herbat, wypalonych świec. Czy warto? Na pewno. Lepiej spróbować niż siedzieć bezczynnie, w chmurze niewyraźnych domysłów i spekulacji. 



Nie zdawałam sobie sprawy, że poważne decyzje są takie uciążliwe. Ciążą na żołądku niczym ciężkostrawny posiłek, spędzają sen z powiek skuteczniej od strasznych koszmarów. I te myśli, "czy to dobra droga?", "czy nie będę żałować?" "czy..."







Stop.
Clean your mind.
There's whole World in front of You.
Just dare to straighten Your hand,
And grab it.





Wraz ze zmianą sytuacji zmieniają się moje potrzeby.
Potrzebuję miejsca, gdzie będę mogła dzielić się swoimi przemyśleniami, smutkiem i radością, tęsknotą i beztroską. 
Ten blog bardzo wpasowuje się w moje kryteria. Mam nadzieję, że i Was trochę zainteresuje to, co napiszę.
 A nawet, jeśli nie... w końcu robię to tylko dla siebie.







A muzyka, jak zawsze - tak bardzo prawdziwa.















piątek, 21 września 2012

Wish List



Od dłuższego czasu trzyma mnie przeziębienie i nie chce puścić. Jakie to uciążliwe, szczególnie gdy w moim pokoju odbywa się remont. Wszędobylski kurz niestety nie pomaga.

Przez wspomniany remont wszystkie rzeczy mam spakowane w pudłach, ponadto okupuję łóżko - co całkowicie eliminuje jakiekolwiek myśli o ubieraniu się jakoś ładnie i klimatycznie.





During last few days I'm occuppying my bed, coughing and sleeping. Yuki (my lovely cat) is doing her best to help me with last activity - usually taking a nap on my chest or legs.
Since Tuesday my uncle has been renovating my room. It's real Total Room Makeover. I'm going to have a huge entresole, closet and... a wall in the middle of the room. It wasn't my idea and I had no right to say "no", but well... stuff happens.

I don't have any new photos of my outfits atm, so I decided to create a Wish List (on the line under the blog title). There you can check what I'm going to acquire in the nearest future. Whole system is made from 3 lists: first one, named "Great Six" includes the items numbered in order from most to least wanted one. On second list I'll put other items I want to buy, just in a random order. Last list will be for things I've recenty bought.

Hope you'll like it ;)